Tomasz Karolak: Żyjemy w marzeniu o prawdziwej miłości [ROZMOWA]

Kinga CzernichowskaZaktualizowano 
Tomasz Karolak Łukasz Gdak, Polska Press
Tomasz Karolak był jedną z gwiazd, które pojawiły się na premierowym pokazie filmu "Planeta Singli 2" (reż. Sam Akina) we wrocławskim kinie Helios Magnolia Park. Rozmawialiśmy z aktorem o życiu singla, poszukiwaniach prawdziwej miłości oraz o muzyce punkowej, której jest wielkim fanem.

"Planeta Singli 2" to film, który opowiada o losach Ani i Tomka - związek tej pary przeżywa poważny kryzys, a na horyzoncie pojawia się tajemniczy milioner. Historia porwie z pewnością niejednego widza, bo - jak twierdzą twórcy - "Planeta Singli 2" to idealny film na święta. Tomasz Karolak w tym filmie wciela się w rolę Bogdana, który z Olą spodziewają się dziecka. Film od 9 listopada można obejrzeć w kinach.

Tomasza Karolaka (47 lat) znamy z takich produkcji, jak "Miłość na wybiegu", "Śniadanie do łóżka", "Ciacho" czy "Listy do M". Grał też w serialu "39 i pół", który wkrótce będzie miał swoją kontynuację.

Co było największym wyzwaniem na planie "Planety Singli 2"?

Szczerze czy nieszczerze?

Jak najbardziej szczerze. Mówi się, że oglądanie komedii to dla widza czysta przyjemność, ale gra aktorska to przecież zawsze - bez względu na gatunek filmowy - ogromne wyzwanie. Aktor musi zagrać, pokazać humor itd.

Najlepiej, żeby aktor nie grał humoru, tylko pozostał sobą i dobrze wypowiadał tekst. Wtedy połączenie osobowości z wypowiadanym tekstem stwarza jakiś kontekst. Natomiast największym wyzwaniem było tutaj to, że film reżyserował debiutant, który a. wcześniej nie reżyserował żadnego filmu i b. był współscenarzystą pierwszej części. Dodatkowo jest Amerykaninem, czyli mówi innym językiem. Problemem było to, jak my będziemy się z nim komunikować. Oczywiście, rozmawiamy po angielsku, ale często chodzi o niuanse. Zastanawialiśmy się, jak on zareaguje na taki film i jak poprowadzi taki plan, który na warunki polskie jest superprodukcją. Mamy dziesiątki osób z ekipy filmowej i setki statystów. Zaangażowani zostali aktorzy z pierwszych stron gazet, osobowości często charyzmatyczne i kapryśne, mające swoje upodobania. Ale dziś z zadowoleniem stwierdzam, że Sam wyszedł z tej próby znakomicie. Dla mnie ten film jest lepszy niż pierwszy - bardziej zwarty, ma szybsze tempo. Oczywiście, jedynka dała bazę, zbudowała świat. Ale jeśli mam mówić o rzemiośle filmowym, to druga część jest znakomita.

Jak układała się współpraca z Samem Akiną? Były zgrzyty albo zabawne sytuacje?

To zdarza się zawsze. Za nami trzy miesiące pracy, często pracujemy po dwanaście godzin dziennie. Jest tak jak w życiu. Natomiast mamy takie powiedzenie: "śmiesznie na planie, to nieśmiesznie na ekranie". Bardzo ciężko pracowaliśmy. Zdjęcia odbywały się często nocą. Film jest wspaniałą przygodą. Dla widzów to rozrywka, a dla nas ciężka robota.

Nawiązując do tytułu filmu: czy trudno być singlem w dzisiejszych czasach?

Myślę, że większość ludzi, jak już jest tymi singlami, to sobie to ceni. Nie ma żadnych zobowiązań, zależności, obciążeń. Proszę zauważyć, że granica wieku, kiedy zakłada się rodzinę, się przesunęła. Wydaje mi się, że mimo iż wszyscy mają taką naturalną chęć odnalezienia drugiej połówki - kobieta mężczyzny, a mężczyzna kobiety, bo wtedy powstaje ta całość (chociaż i tak każdy jest odrębną jednostką) - to jednak ludzie długo pozostają singlami. Przeglądałem ostatnie badania i paradoks polega na tym, że my tu robimy filmy o miłości i o tym, że rodzina jest najważniejsza, a 60 proc. małżeństw w Polsce się rozpada. Ciekawe, prawda? A z kolei na takie filmy, jakie my robimy, chodzi najwięcej widzów. Interesujące jest to, że cały czas żyjemy w jakimś marzeniu o miłości i rodzinie.

Może dziś trudniej jest przyjąć na siebie odpowiedzialność i stąd te rozterki?

Myślę, że ludzie po prostu chcą robić kariery. Ja akurat jestem na tym etapie, że dla mnie też rodzina jest najważniejsza, mimo że nie jestem mężem. Ale nie ulega wątpliwości, że przechodzimy kryzys wartości. Kultura, szczególnie ta związana z mediami, rozbiła system wartości, który do niedawna jeszcze jakoś tam się tlił. Dlatego obserwujemy taki odwrót do konserwatyzmu. Bo ludzie szukają czegoś więcej niż tylko aplikacji randkowej. Szukają ducha. Robią to w różny sposób, ale trzeba zastanowić się, kim jesteśmy naprawdę. Nie jesteśmy przedstawicielami danego zawodu ani tym, co osiągnęliśmy w życiu. Nasza jaźń jest gdzieś głęboko ukryta i rzadko wyciągamy to na światło dzienne.

Poszukujemy w drugiej osobie porozumienia na poziomie mentalnym?

Myślę, że tak. Jesteśmy już znudzeni przygodnymi związkami, wiecznymi imprezami. Chcielibyśmy mieć prawdziwą miłość, która nie umiera, która jest stanem, a nie rocznym lub dwuletnim zrywem. Szukamy stałości, która da nam podstawę do tego, by iść do przodu w innych dziedzinach swojego życia.

Prowadzi pan teraz życie singla czy jest jakaś druga połówka?

Jestem w relacji, mam też dzieci, chociaż moja rodzina nie złożyła się do kupy w takim tradycyjnym sensie, ale istnieje przecież. Natomiast jestem takim człowiekiem, który bywał singlem. Do pewnego momentu to jest fajne, potem człowiek chciałby podzielić się swoją energią z kimś drugim. Ale myślę, że drugą połówkę, miłość życia spotkałem.

Założył pan Teatr Imka. To odskocznia od masowych produkcji?

Każdy z nas ma kilka twarzy. Nie jestem aktorem, który gra tylko w komediach. Jestem również aktorem teatralnym, wywodzącym się z krakowskiego środowiska. Dla mnie teatr jest jedynym i najważniejszym sprawdzianem umiejętności aktora - pracy nad sobą, nad tekstem. Dlatego powstała Imka. W pewnym momencie nie miałem swojego miejsca teatralnego w Warszawie, mimo że pracowałem w różnych, najlepszych teatrach warszawskich. Nie odnajdywałem tam siebie. Dla mnie to prehistoria. Teatr Imka to teatr swobody twórczej. Dla mnie stanowi pewnego rodzaju odskocznię, chociaż obowiązki dyrektorskie mnie męczą. Natomiast dla mnie jako aktora to powrót do prawdziwego sznytu, do niełatwej rozrywki. Rozrywki, która ma cieszyć widzów, ale jest okupiona pracą wewnętrzną. Nie znoszę dyletantów, ludzi małej wiedzy. Teatr pozwala sięgnąć do literatury najwyższych lotów. Jest rozwojowy i twórczy. W prawdziwym teatrze aktorzy mają ograniczone miejsce. Trzeba reprezentować jakąś charyzmę, żeby zaistnieć. Teatr stawia poprzeczkę bardzo wysoko, jest się z czym mierzyć.

Trudno jest prowadzić teatr?

Bardzo trudno, zwłaszcza w kraju, w którym nie istnieje sensowny sponsoring i w którym nie ma równych zasad na rynku kultury. Przecież są instytucje dotowane przez państwo i są takie, które muszą walczyć o przetrwanie. Polska kultura nie jest objęta wolnym rynkiem, chociaż mamy kapitalizm. To powoduje - moim zdaniem - coraz większą zapaść organizacyjną.

Publiczne instytucje też nie zawsze sobie radzą. Weźmy chociażby przykład Teatru Polskiego we Wrocławiu.

Nie mogą sobie radzić, ponieważ nie są zarządzane jak na wolnym rynku. Jak ktoś dostaje za darmo, to nie szanuje. I nikt tego nie rusza - żadna władza, żadna opcja. Cały czas jesteśmy w postkomunie.

Znamy też pana od strony rockowo-punkowej. Dziś - mam wrażenie - punk powraca ze względu na buntownicze idee. Buntujemy się przeciwko systemowi.

W ogóle rock przeżywa renesans. Wracają też heavymetalowcy. Sukces zespołu Nocny Kochanek, który śpiewa o pierdołach, ale gra perfekcyjnie technicznie heavy metal jest tego najlepszym dowodem. Zagrałem ostatnio w ich teledysku do utworu z najnowszej płyty. Punkowcy też wracają. Im prościej, tym lepiej. Dlaczego? Bo zarąbała nas ta popkultura. Jesteśmy kompletnie pogubieni w tych samochodach bmw czy w innym luksusie, jak już tylko się ich dochrapiemy. A jeśli nawet ich nie mamy, to ten luksus stanowi marzenie. Weźmy pod uwagę, co dzieje się w galeriach handlowych, choćby w tej, w której teraz jesteśmy (wywiad został przeprowadzony przed pokazem premierowym "Planety Singli 2" w Helios Magnolia Park przy ul. Legnickiej). Kto to widział, żebyśmy kilometr po galerii handlowej szli? Piękna ta galeria, ale dajmy spokój. To są kościoły XXI wieku. Dlatego bardzo się cieszę, że powraca muzyka rockowa, która zawsze kontestowała, że wraca punk na żywo grany. I to nie jest tak, że odpalę sobie stare kawałki z Apple'a.

A pan przeciwko czemu buntuje się w dzisiejszym świecie?

Przeciwko głupocie ludzkiej, przeciwko nieprzywiązywaniu wagi do edukacji. Buntuję się przeciwko upraszczaniu programów szkolnych, bo sam mam dzieci i przeciwko temu, że nie znamy swojej własnej historii. W większości młode pokolenie nie ma pojęcia o polskiej literaturze, kulturze. Buntuję się przeciwko niewiedzy.

Wspomniał pan o tym, że galerie handlowe stają się kościołami XXI wieku. Ale obserwujemy też trend, że w galeriach handlowych powstają galerie sztuki.

Na szczęście. Też to zauważyłem wczoraj, będąc w jednej z galerii warszawskich, że rzeczywiście taka galeria powstała. W hali Koszyki też jest na górze miejsce na kabaret czy teatr. Okej, w porządku, tylko niech to się dzieje. Tymczasem jeśli pani zapyta 21-latka, kim był Witold Gombrowicz, to nie będzie miał zielonego pojęcia, no chyba że ma odpowiednio wykształconych rodziców w domu.

Jakie plany zawodowe w najbliższym czasie?

Cały czas Rodzinka.pl, od końca stycznia serial 49 i pół, czyli kontynuacja takeigo rockowego hitu, który kręciliśmy dziesięć lat temu i filmy. Dużo się dzieje, jest co robić. Sporo celów przede mną. I mam nadzieję, że powoli w kulturze też wiele się zmieni i zaczniemy doceniać taką sztukę jak teatr.

Dziękuję za rozmowę.

rozmawiała
Kinga Czernichowska

Wideo

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3