Anioł Dobroczynności ze Ścinawy. Wywiad z Lilą Pietryką

MSZ
Anioł Dobroczynności ze Ścinawy. Wywiad z Lilą Pietryką
Anioł Dobroczynności ze Ścinawy. Wywiad z Lilą Pietryką MSZ
Anioł Dobroczynności ze Ścinawy. Wywiad z Lilą Pietryką. Wolontariat to sposób na życie. To pasja, która łączy ludzi i sprawia, że nagle dobro drugiego człowieka stawia się na pierwszym miejscu. Lilla Pietryka o blaskach i cieniach wolontariatu

Anioł Dobroczynności ze Ścinawy. Wywiad z Lilą Pietryką

„Anioły Dobroczynności” przyznawane są za wieloletnią działalność charytatywną na rzecz społeczności miasta i gminy Ścinawa. Pani była prezesem Stowarzyszenia „Równe Szanse” od początku jego istnienia, czyli od 15 już lat. Jednak pani przygoda z wolontariatem i działaniem na rzecz osób niepełnosprawnych zaczęła się dużo wcześniej?

Lilla Pietryka: Właściwie już podczas studiów miałam pierwszy kontakt zarówno z osobami niepełnosprawnymi jak i wolontariatem. Brałam udział, jako ochotniczka w obozach dla niepełnosprawnej młodzieży, dla niewidomych studentów… Pierwszy taki kontakt, który mocno wpłynął na to, co chcę dalej w życiu robić, co jest dla mnie wręcz pasją, to początki nauczania indywidualnego z osobami z wielorakimi niepełnospraw-nościami, nawiązywanie kontaktu, a jednocześnie odczucie, że to, co się robi jest czymś ważnym, czymś wartościowym i ma sens.

A potem poszło już z górki… praca w poradni psychologicz-no-pedagogicznej, najpierw w Ścinawie, potem w Lubinie…

Anioł Dobroczynności ze Ścinawy. Wywiad z Lilą Pietryką

L.P.: Właściwie z ramienia poradni też miałam dużo kontaktów z osobami, które potrzebują a nawet wymagają pomocy. Później, jako matka zaangażowałam się w działalność życia Szkoły Podstawowej nr 3 w Ścinawie i zostałam wybrana Przewodniczącą Rady Szkoły. To był chyba taki najważniejszy moment. Wówczas szkoła przygotowywała się do przyjęcia uczniów na wózkach, powstawały klasy integracyjne, a to generowało dużo problemów jak chociażby usuwanie barier architektonicznych… Nie musieliśmy specjalnie zastanawiać się, co robić. Reagowaliśmy po prostu na potrzeby wynikające z codzienności tych dzieci i ich opiekunów. I wówczas pojawiła się myśl o założeniu stowarzyszenia. To był rok 1999.

Obecnie wolontariat nie jest niczym niezwykłym. Co chwilę organizuje się różne akcje dla potrzebujących. Jak było wówczas, gdy tworzyła pani stowarzyszenie z podobnymi sobie ludźmi dobrej woli?

L.P.: To były całkiem inne warunki, inaczej to wyglądało niż dziś. To było jak zryw. Całkowita spontaniczność, która z czasem przerodziła się w coś większego. My nie mieliśmy wówczas żadnych wzorów, ale pewne rzeczy udało się zwyczajnie wypracować. Kiedy już coś się zaczęło i widać było efekty, była radość z tego, co się robi, to były też możliwości. Priorytetem stała się pomoc niepełnosprawnym uczniom; organizowanie dla nich nie tylko koncertów, ale też wyjazdów, wypoczynku, rehabilitacji oraz założenie teatru integracyjnego, który ma już za sobą kilka premier. Utworzyliśmy też cały kalendarz imprez, które na stałe wpisały się w życie kulturalne Ścinawy i powiatu, jak bale charytatywne, koncerty noworoczne, spływy kajakowe, biegi i zawody nordic walking.

Organizacja każdej imprezy charytatywnej wiąże się z ogromnym nakładem pracy, energii oraz pozyskiwaniem ochotników. Czy trudno znaleźć i zwerbować ludzi, którzy bez czekania na nagrodę są gotowi na poświęcenia i zaangażowanie?

L.P.: Czasami jest się wolontariuszem jednego dnia, i to też nie jest złe. Bo warto próbować. Często potrzeba kilka takich prób, ale kiedy człowiek już odnajdzie w sobie tę radość z niesienia pomocy, to zawsze znajdzie dla siebie miejsce w tym świecie, znajdzie odpowiednią organizację i ludzi, z którymi chce się dzielić. Gdy opowiadałam o wolontariacie w szkołach, zauważyłam, że to widać było w drugim człowieku, czy garnie się do pomocy. Ale jeśli tego nie czujemy, nie daje nam taka aktywność satysfakcji, radości, nie można się do tego zmuszać. Ważne są też nasze motywacje.

Czym dla pani jest wolontariat?

L.P.: To pasja, zaangażowanie, które daje ogromną radość i satysfakcję, bo bez tego się nie da. Ta społeczna praca, pomimo wielu trudów, daje szczęście. Pomagając innym, pomaga się też samemu sobie. Działalność charytatywna ma poniekąd działanie terapeutyczne. To również pozwala przetrwać i przezwyciężyć problemy, jakie pojawiają się w naszym prywatnym, rodzinnym życiu.

Anioł Dobroczynności ze Ścinawy. Wywiad z Lilą Pietryką

Dobroczynność to cecha charakteru czy kwestia wychowania?

L.P.: Poniekąd jest to wpływ mojego najbliższego środowiska i rodziny. Równie ważne było też wsparcie, jakie od najbliższych otrzymywałam w trudnych chwilach. Kwestię wychowania w takim duchu otwartości i wrażliwości na drugiego człowieka potwierdza niejako moja córka, która obrała podobną drogę. W swoich dzieciach możemy wiele zaszczepić, wiele rzeczy możemy im pokazywać, ale właściwe wybory należą już do nich…

Dobroczynność stała się dla pani nie tylko pasją, ale priorytetem, wyznacznikiem celów, którym podporządkowała pani wszystko. Jak godzi pani wolontariat z pracą zawodową i z życiem prywatnym? Ma pani przecież dwójkę dzieci?

L.P.: Intensywne zaangażowanie w życie społeczne, poza życiem rodzinnym, zawodowym i osobistym wiele od człowieka wymaga. Niejednokrotnie stawałam przed trudnymi wyborami i wielokrotnie szala przechylała się na korzyść stowarzyszenia i działań dobroczynnych. To była moja decyzja. W tej chwili moje dzieci są już dorosłe, ale myślę, że dzięki mojej działalności udało mi się zaszczepić w nich tę pasję. Córka Kasia jest obecnie na piątym roku pedagogiki specjalnej, ma dar słuchania innych i wciąż bardzo chętnie bierze udział w działaniach charytatywnych, tak jak swego czasu angażowała się w działalność naszego integracyjnego teatru. To również wielka satysfakcja dla mnie, jako rodzica. Syn z kolei jest bardzo dojrzałym i odpowiedzialnym za innych młodym przedsiębiorcą. Wiem, że jestem dla nich autorytetem, a oni moją miłością.

Mówi pani, że wolontariat to nie tylko dawanie, ale też branie. Co pani zyskała?

L.P.: Te obopólne korzyści zaobserwowałam dosyć wcześnie, gdy prowadziłam nauczanie indywidualne z moją pierwszą podopieczną, niezwykłą Ilonką. To ona pokazała mi, że niepełno-sprawność nie wyklucza bycia szczęśliwym. To mnie zainspirowało do pracy na rzecz innych. Wolontariat daje także radość i wspomnianą kilkakrotnie satysfakcję, która dodaje skrzydeł do działania, motywuje. Dzięki pracy społecznej mogłam w odpowiedni sposób spożytkować swoją energię, rozwijać swoją kreatywność, realizować pomysły - co również zostało docenione.

Anioł Dobroczynności to nie jest pierwsze wyróżnienie, jakie trafiło w pani ręce za działalność w ramach wolontariatu? Ma już pani na swoim koncie nominację do tytułu „Niezwykłej Polki Roku 2008”, tytuł Honorowego Obywatela Szkoły Podstawowej nr 3 w Ścinawie czy Powiatowego Ikara Kreatywności…

Anioł Dobroczynności ze Ścinawy. Wywiad z Lilą Pietryką

L.P.: Nie lubię mówić o takich indywidualnych wyróżnieniach, gdyż człowiek bez grupy, bez wsparcia innych, sam nic nie osiągnie. Bo to w grupie drzemie siła, moc sprawcza. Jako Stowarzyszenie „Równe Szanse” także otrzymaliśmy kilka nagród. To nasze wspólne osiągnięcia, które utwierdziły nas w przekonaniu, że nasze działania są słuszne i potrzebne. Indywidualne nagrody też oczywiście cieszą, bo każde takie wyróżnienie to dodatkowa motywacja, która nie pozwala osiąść na laurach.

Największe sukcesy?

L.P.: Poniekąd właśnie nagrody, gdyż odzwierciedlają nasze działania, również wszystkie inicjatywy, które wpisały się na stałe w kalendarz ścinawskich imprez. Ale najważniejsza jest suma wszystkich małych indywidualnych sukcesów, które dzięki naszej pomocy udało się osiągnąć podopiecznym stowarzyszenia. Ich szczęście, zdrowie to dla nas największa radość i nagroda.

Gdy mówiłyśmy o celach stowarzyszenia i początkach działalności na pierwszy plan wysunęły się dwa czynniki: likwidacja barier architektonicznych oraz integracja osób niepełnosprawnych ze światem zewnętrznym. Jak problemy osób dotkniętych różnymi niepełnosprawnościami rysują się dziś, gdy już opuścili swoje bezpieczne cztery kąty, a niemal w każdej instytucji są windy czy schodołazy?

Anioł Dobroczynności ze Ścinawy. Wywiad z Lilą Pietryką

L.P.: Zmiana jest ogromna. Choć trzeba zauważyć, że trwało to nie dzień czy miesiąc, ale całe lata. Zmieniła się przede wszystkim świadomość osób niepełnosprawnych. Teraz cechuje je odwaga, otwartość, znajomość swoich praw i samodzielność. Nie ukrywają swojej inności. Zmieniło się też podejście osób pełnosprawnych. Jesteśmy bardziej naturalni, niepełnosprawność nie budzi już niezdrowego zainteresowania, nie budzi litości i współczucia, którym dawniej przytłaczaliśmy osoby chore. Współcześnie osoby niepełnosprawne mają równe szanse do bycia szczęśliwymi. Co nie zmienia faktu, że potrzeby nadal są a oczekiwania coraz większe. Oni też chcą czerpać z życia pełnymi garściami.

Nie będzie chyba błędem z mojej strony, jeśli użyję sformułowania, że stowarzyszenie to pani trzecie dziecko. Czym się pani kierowała ustępując z fotela prezesa?

L.P.: Nie musiałam ustępować z „fotela” bo nigdy go nie miałam i nie był mi potrzebny… Minęło 15 lat mojego prezesowania - to bardzo długi okres i przyszedł czas na zmiany. Wiele pomysłów zrealizowaliśmy, wiele jeszcze czeka na realizację. Ale potrzebowałam innej perspektywy, by spojrzeć na moje dalsze działania na rzecz osób niepełnosprawnych. To była trudna decyzja, ale przemyślana pod różnymi kątami. To zamyka pewien okres w moim życiu i zaczyna nowy rozdział. Przez te lata były momenty gorsze i lepsze, ale na szczęście wciąż są osoby zaangażowane, które chcą kontynuować i ulepszać pracę naszego ścinawskiego stowarzyszenia.

Czyli nie porzuca pani społeczności wolontariackiej?

L.P.: Nadal jestem członkiem stowarzyszenia i nadal zamierzam działać, kto wie, może lepiej, może inaczej, czas pokaże. Kiedy jest się wolontariuszem przez tyle lat, nie da się zrezygnować z czegoś, co stanowi cząstkę nas samych.

Anioł Dobroczynności ze Ścinawy. Wywiad z Lilą Pietryką

500 zł podwyżki dla mundurowych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie